Komentarz do wyroku Tryunału Konstytucyjnego z dnia 17 grudnia 2008 r.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 17 grudnia 2008 r.

     Polska jest krajem, w którym, ten kto zapłacił za towar nie ma prawa do tego, by być jego właścicielem. Tak zadecydował Trybunał Konstytucyjny 17 grudnia 2008 r. Rzecz niebywała, 19 lat po upadku systemu komunistycznego, jedną z większych niegodziwości tego systemu Trybunał Konstytucyjny podnosi do rangi wartości konstytucyjnej.

      Dla przypomnienia co stało się w czasie PRL:
Prawo komunistyczne, pod którego rządami wybudowano około 3.5 miliona mieszkań tzw. spółdzielczych, zagwarantowało własność tych mieszkań wyłącznie spółdzielniom mieszkaniowym. Spółdzielnie mieszkaniowe nie zapłaciły za te mieszkania nie tyko złotówki, ale nawet ani grosza. Za wybudowanie tych mieszkań zapłacił indywidualnie każdy spółdzielca oraz Skarb Państwa. W przypadku mieszkań lokatorskich około 65% kosztów budowy poniósł spółdzielca, resztę około 35% kosztów budowy Skarb Państwa, w postaci umorzenia kredytu w tej wysokości. W przypadku mieszkań typu własnościowego spółdzielca musiał pokryć 100% kosztów budowy.
Potwierdzenie tego faktu znajdujemy w artykule 461 u.s.m.
Art. 461. W wypadku przeniesienia własności lokalu, do którego przysługiwało nabywcy spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego, wpływy, o których mowa w art. 12 ust. 1 pkt 2, przeznacza się na spłatę podlegającego odprowadzeniu do budżetu państwa umorzeniu kredytu obciążającego dany lokal.
A więc, to nie spółdzielni zwraca się kwotę nominalną umorzenia kredytu, ale Skarbowi Państwa.
W jakim zatem systemie, poza komunistycznym, osoba fizyczna lub prawna, która nie zapłaciła za towar ani grosza może być prawnym jego właścicielem?
Był jeszcze jeden przypadek, gdy spółdzielnie "sprzedawały" spółdzielcze prawo własnościowe tym, co mieli prawo lokatorskie. Otóż stosując w różnych okresach, różne sposoby obliczania, zarządy spółdzielni pobierały za ten "paserski" proceder od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych więcej, niż wynosiły koszty budowy tych mieszkań. Zarządy spółdzielni robiły to w zgodzie z "paserskim" prawem uchwalonym w czasie komunizmu i przywróconym, gdy postkomuniści w wolnej Polsce ponownie objęli władzę.
Posiadacze programu PowerPoint mogą obejrzeć wizualizację tych kosztów.

     W komunikacie Trybunału Konstytucyjnego po ogłoszeniu wyroku czytamy:

1. Kontrolę konstytucyjności zainicjowały pytania prawne przedstawione Trybunałowi przez sąd grodzki, który miał orzekać o ukaraniu członków zarządu spółdzielni mieszkaniowej, na podstawie art. 272 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (u.s.m.) (oraz art. 8 ust. 2 ustawy zmieniającej z czerwca 2007 r.). Zgodnie z tymi przepisami członkowie zarządu spółdzielni (a także pełnomocnicy, prokurenci, syndycy, likwidatorzy) podlegają karze, jeśli "dopuszczają do tego, że spółdzielnia nie zawiera umowy o przeniesienie własności lokalu". Regulacje dotyczące takich umów zawierają art. 12 ust. 1 oraz art. 1714 ust. 1 u.s.m., wprowadzone ustawą zmieniającą z czerwca 2007 r. Te ostatnie przepisy zobowiązują spółdzielnię do ustanowienia własności dla osób mających lokatorskie i własnościowe prawo do lokalu, formułując tym samym obowiązek zawarcia umowy umacniającej tytuł władania lokalem spółdzielczym. Zaskarżone przepisy określają warunki umowy (swoboda stron co do ułożenia treści umowy była wyłączona). Ustawa określa też (art. 12 ust. 11 i art. 1714 ust. 11 u.s.m.) trzymiesięczny termin do zawarcia umowy.

2. Trybunał uznał, że zaskarżone przepisy, przewidujące ukaranie członków zarządu spółdzielni za dopuszczenie do niezawarcia obligatoryjnych umów uwłaszczających, są niekonstytucyjne. Rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego powoduje depenalizację czynów, z powodu których toczą się postępowania karne. To zobowiązuje organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości do umorzenia postępowania. Dotyczy to zarówno spraw, w których zadano konkretne pytania prawne, jak i wszystkich spraw już zawisłych w sądach, a także spraw, w których toczy się postępowanie przedsądowe. W wypadku osób, którym już wymierzono karę na podstawie konstytucyjnie zdyskwalifikowanych przepisów, zachodzi konieczność wznowienia postępowania.

3. Za niekonstytucyjną Trybunał uznał także samą dopuszczalność uwłaszczenia spółdzielców na majątku spółdzielni na warunkach wskazanych w zaskarżonych przepisach ustawy. Uwłaszczenie to odbywa się bez zgody organów spółdzielczych, jego warunki są określone ustawowo, a zatem nie ma tu możliwości uwzględnienia woli samej spółdzielni (spółdzielców), wyrażonej w statucie czy uchwale. Takie wkraczanie w stosunki własnościowe spółdzielni w dotychczasowym orzecznictwie TK zostało uznane za nieproporcjonalne wkroczenie w konstytucyjnie chronione prawa.

Konstytucja (art. 75) mówi o "popieraniu działań obywateli zmierzających do uzyskania własnego mieszkania" . Ten przepis nie daje jednak samoistnego prawa ani do żądania mieszkania od władzy publicznej lub jakiegokolwiek innego podmiotu, ani nie przesądza o tym, że "własne mieszkanie" oznacza posiadanie mieszkania "na własność". Zaskarżone przepisy uprawniały osoby mające zaspokojoną potrzebę mieszkaniową do umocnienia tytułu do zajmowanego mieszkania przez nabycie własności. W wyniku przewłaszczenia spółdzielnia traci własność (prawo chronione konstytucyjnie), bez stosownego ekwiwalentu, na rzecz osób (niekoniecznie członków spółdzielni), którym prawo wykupu przyznaje ustawa zwykła. Takie wkroczenie w prawo własności chronione konstytucyjnie narusza w nieproporcjonalny sposób art. 64 Konstytucji.

Przez rok przepisy wymienione w punktach 1-4 będą nadal obowiązywały. Na odroczenie wejścia w życie wyroku miała wpływ ochrona interesów w toku, ujawnione na rozprawie złożone stany faktyczne oraz poniesione nakłady finansowe.

        Analizując powyższy komunkat (punkt 1 i 3) widać wyraźnie, że Trybunał Konstytucyjny uważa za niepodważalne, prawo własności spółdzielni mieszkaniowych, za konstytucyjnie chronione, mimo że zostało ono ustanowione z pogwałceniem prawa do własności tych, co za nie zapłacili. Zatem Trybunał Konstytucyjny zatwierdza niegodziwość PRL. Zapytać należy Trybunał, a co z gwarantowaną konstytucyjnie sprawiedliwością? Czy ona nie jest chroniona? Dlaczego zatem kasować wydane w PRL wyroki i wypłacać odszkodowania poszkodowanym? Przecież to było zgodne z ówczesnym prawem. Tutaj mamy tę samą sytuację.

       Jeśli chodzi o spółdzielcze mieszkania własnościowe, to fakt, że są jeszcze własnością spółdzielni należy do najbardziej kuriozalnych. Ustawa tę sprawę wreszcie regulowała według najbardziej elementarnych reguł sprawiedliwości, ale Trybunał traktuje spółdzielnie, jakby one wypracowały środki i za te środki wybudowały mieszkania. Czy nie budzi to grozy?
Budowa mieszkań lokatorskich była opłacona przez indywidualnych spółdzielców i Skarb Państwa. W ustawie Państwo zwraca się do obywatela: jeśli zwrócisz mi umorzony kredyt możesz decydować czy chcesz być właścicielem, bo całe koszty budowy w ten sposób zostały przez ciebie pokryte. Ale Trybunał Konstytucuyjny mówi nie!. W ten sposób można podważyć każdą transakcję nabycia własności, a pośrednika podnieść do rangi konstytucyjnego właściciela.

        Ponadto Trybunał Konstytucyjny popełnił błąd, nawet według własnej logiki. Za taki błąd wyrzuca się studenta z egzaminu z pałą! Artykuły 39 i 48 pozostają bez zmian, chociaż sytuacja prawna jest identyczna jak w artykułach 12 i 1714.

        Kara za nieusasadnione przetrzymywanie przez zarządy spółdzielni, nie swojej własności (patrz pkt 2), została przez Trybunał Konstytucyjny zniesiona. Taka jest konsekwencja jego logilki. Pocieszający jest tylko fakt, że na 14 sędziów Trybunału Konstytucyjnego 5 powiedziało "nie" takiej logice. Należy zatem wierzyć, że nie wszystko jest stracone.

oprac. T. Wójcik